Aktualizacja algorytmu Pirat – walka z filmikami w wyszukiwarce.

10 sierpnia 2012 Google stworzył i wprowadził algorytm Google Pirate w celu walki ze stronami, które udostępniały materiały chronione prawami autorskimi, a to jak wiadomo w większości Państw jest niezgodne z prawem. Od tego momentu algorytmy Google rozpoczęły otwartą wojnę w obronie własności intelektualnej.

Google całkiem słusznie uznało, że pozyskiwaniu ruchu w ten sposób jest co najmniej nieetyczne, dlatego rozpoczęło walkę z serwisami, które ułatwiały dystrybucję tego typu treści.

Były to przede wszystkim filmy, muzyka oraz oprogramowanie. Jednak ‚oberwały’ także na widoczności (czyli spadku pozycji) także portale będące pośrednikami lub które posiadały linki do stron, gdzie takie nieodpowiednie (nielegalne) treści można było pobrać. Szczególnie poszkodowane były serwisy oferujące lub ułatwiające dostęp do torrentów z taką zawartością.

Aktualizacja Google Pirate 2.0 logo

Podjęte w tym burzliwym roku dla treści w internecie działania (tego samego roku miało miejsce zamieszanie związane z ACTA) okazało się jednak niewystarczające. Dlatego Google podjął kolejne kroki w walce z rozpowszechnianiem poniekąd ‚kradzionej’ treści.

Algorytm Pirate 2.0 sposobem Google na piractwo w sieci

W ramach dalszych działań 21 października 2014 roku Google wprowadził update swojego algorytmu nazwany jako Google Pirate 2.0. Jego celem tak jak poprzedniej wersji było i nadal jest zwalczanie cyfrowego piractwa głównie w postaci serwisów nielegalnej wymiany plików, zwłaszcza tych, co do których odnotowano wiele zgłoszeń dotyczących łamania praw autorskich.

Nie bez kozery pozostaje fakt, że aktualizacja nastąpiła trochę po wdrożeniu algorytmu Pingwin 3.0 odpowiedzialnego głównie za linki prowadzące do poszczególnych witryn głównie w kontekście jakościowym.

Implikuje to fakt, że kolejnymi karami zostały obarczone strony nie tylko oferujące nielegalne treści ale także linkujące do źródeł, które je oferują!

Pozostaje pytanie, czy to na pewno dobry kierunek? O ile w większości przypadków można określić, że ktoś publikuje treści zdobyte nielegalnie w celu uzyskania korzyści majątkowych to skoro linkujemy do źródeł, które już istnieją, to powinniśmy dbać o to czy zostały one zdobyte w sposób legalny?

Z jednej strony tak. Każdy powinien reagować na takie zachowania (nikt nie chce być okradany). Jednak z drugiej strony to tak jakbyśmy idąc do sklepu spożywczego mieli weryfikować czy towar w nich zakupiony jest nabyty legalnie. I o ile nie zostaniemy pociągnięci do odpowiedzialności karnej (w Polsce) za nabycie takiego towaru, to w świecie stron internetowych za link do takiego źródła możemy być ukarani. Jest to swego rodzaju kuriozum prawda?

Aktualizacja algorytmu Pirate – czym to się różni od poprzedniej wersji?

Czym w takim razie różni się algorytm Google Pirate 2.0 od swojej poprzedniej wersji? Przede wszystkim tym co Google zasugerował, czyli czułością odnośnie zgłoszeń. Po zmianie, wystarczy mniejsza ilość wskazań, że treść jest piracka niż wcześniej, aby ją ukarać i obniżyć jej pozycję w rankingu.

Na skutek tych zmian przede wszystkim zyskali właściciele praw autorskich (a przynajmniej Ci więksi właściciele praw, w końcu duży może więcej, chociaż zmniejszenie liczby żądań i zgłoszeń miało też wspomóc tych mniejszych).

Dlaczego tak się stało? W ciągu kilku poprzednich lat Google uprościł proces zgłaszania naruszeń praw autorskich. Statystyki w pewnym momencie pokazywały, że osoby posiadające prawo do roszczeń masowo zaczęły z takiej możliwości korzystać. W jednym miesiącu Google otrzymało ponad 37 milionów żądań usunięcia stron, ze względu na naruszenia praw własności intelektualnej! (Google udostępnia aktualizowany tak zwany raport przejrzystości żądań usunięcia treści z powodu naruszenia praw autorskich). Skala problemu wymusiła na Google podjęcie kolejnych działań, stąd aktualizacja do Pirate 2.0.

Jak to działa w praktyce?

  • Właściciel praw autorskich zgłasza nielegalne treści do usunięcia wskazując adres URL źródła.
  • Algorytm Pirat analizuje zgłoszenie.
  • Algorytm analizuje między innymi częstość i ilość zgłoszeń na dany URL.
  • Następnie sprawdza zawartość strony.
  • I podejmuje decyzje o jej usunięciu bądź odrzuceniu roszczenia.
  • Zgłoszony adres URL jest usuwany z rankingu wyszukiwarki.

Podobnie działał algorytm Pirate wcześniej, z tą różnicą, że jest po aktualizacji bardziej wyczulony.

Warto też zaznaczyć, że sprawdzany jest także stosunek zgłoszonych URL w danej domenie w stosunku do wszystkich adresów w serwisie. Jeśli ten odsetek jest relatywnie niski to usuwany jest tylko dany URL anie cała domena. Wniosek dla dystrybuujących takie treści – indeksować dużo adresów :).

Co takiego zmienił ‚nowy’ algorytm Pirate 2.0?

Jaki są jeszcze inne zauważalne zmiany spowodowane przez Pirate 2.0? Popularne zapytania posiadające nazwę artysty, tytuł filmu, serialu czy na przykład książki z dopiskiem:

  • +mp3
  • +torrent
  • +download
  • +free

wyświetlają inne wyniki niż przed aktualizacją. W niektórych przypadkach dla takich zapytań zostanie wyświetlona strona domowa właściciela praw lub samego autora.

Przykład wyników wyszukiwania po Google Pirate 2.0
Przykład wyników dla zapytania o film Deadpool w połączenie z jedną z ‚filtrowanych’ fraz przez Pirate 2.0

Oczywiście nie wyeliminowało to problemu w całości ale w krótkim czasie ruch na części stron z torrentami spadł nawet trzykrotnie, o czym można przeczytać na stronie, gdzie torrentfreak.com opisuje spadek ruchu takich stron.

Zainteresowanie frazą torrenty na przestrzeni 5 lat na podstawie Google Trends
Spadek zainteresowania frazą torrenty na przestrzeni ostatnich 5 lat według Google Trends

To, że po takiej zmianie w Internecie zawrzało jest oczywiste jak uśmiech dziecka. Google pokazał, że nie ważne jest tylko dopasowanie do tego co użytkownik szuka, ale musi być jeszcze poprawne względem wytycznych Google i samego prawa. Niby nic w tym złego, ale jest to poniekąd krok do zakrywania niektórych treści i centralnie sterowanej gospodarki informacyjnej (lub jak kto woli cenzury nie tylko treści ale i źródeł przez wpisywanie ich do listy stron zakazanych).

Część osób zapowiedziała, że masowo zmieni wyszukiwarki na konkurencyjne, takie jak Bing czy DuckDuckGo, ponieważ nie chcą by ukrywano przed nimi dostępne treści. Teraz parę lat później można powiedzieć, że Google raczej na tym nie ucierpiał a ‚niszowe wyszukiwarki’ stały się źródłem poszukiwań dla zagadnień mniej legalnych oraz filmów o tematyce dla dorosłych (o tym, że pokazywanie wszystkiego nie jest w 100% dobrym rozwiązaniem wspominałem też we wpisie o algorytmie Google Owl).

Pirate 2.0 i jego wpływ na Polskę

Polska piractwem stoi, a przynajmniej kiedyś stała jeszcze bardziej, dlatego Pirate 2.0 też dotknął wyszukiwania w kraju nad Wisłą. Popularne serwisy oferujące filmy, muzykę, seriale czy książki coraz rzadziej pojawiały się w wynikach wyszukiwania. Wszystko dlatego, że algorytm zaczął zwracać uwagę między innymi na zapytania z dopiskiem:

  • +pobierz
  • +download
  • +za darmo
  • +zobacz

Spowodowało to mocne obniżenie dochodów tych stron a przede wszystkim widoczność tych brandów przynajmniej w wyszukiwarce.

Zainteresowanie frazami chomikuj.pl oraz peb.pl na przestrzeni 5 lat na podstawie Google Trends
Spadek zainteresowania frazami chomikuj.pl oraz peb.pl na przestrzeni ostatnich 5 lat według Google Trends

Dużo bardziej rozbudowaną analizę spadków w wynikach wyszukiwania Polskich witryn oferujących nie zawsze legalne treści po wdrożeniu algorytmu Google Pirate 2.0 przygotowała znana postać Polskiego SEO – Artur Strzelecki. Zainteresowanych zapraszam do lektury wpisu wspomnianego autora: Google ogranicza dostęp do stron z filmami.

Pirate 2.0 a jego wpływ na SEO

Aktualizacja Google Pirat 2.0 nastąpiła niewiele po aktualizacji Pingwina. Fakt ten jest o tyle istotny, że algorytm Google Pingwin odpowiada głównie za linki prowadzące do witryn. Swoją cegiełkę w takiej ocenie dokłada także Google Pirate. Strona może stracić na swojej widoczności nawet jeśli nie zawiera nielegalnej treści. Wystarczy że zawiera ona linki do nielegalnie publikowanych treści lub do miejsc, gdzie takie można pobrać. Warto o tym pamiętać, gdy powołujemy się na zewnętrzne źródła.

W kontekście Google Pirate warto poruszyć jeszcze jeden aspekt związany z pozycjonowaniem. O dłuższego czasu SEO treścią stoi czy jak kto woli Content is a King. Dlatego w tym kontekście należy unikać kopiowania treści z innych serwisów nawet jeśli ich właściciele pozwalają na ich kopiowanie jak i przetwarzanie (zwłaszcza opisy produktów na sklepie, ale to inna historia). Stąd też zaleca się umieszczanie na stronach tylko i wyłącznie unikalnych treści. Powielanie tekstów w różnych miejscach (lub ich kradzież) może być nie tylko negatywnie rozpatrzone przez Pirate, ale przede wszystkim generuje negatywne zjawisko jakim jest ‚duplicate content’. Dobrze jest na to zwracać uwagę, gdyż Google zawsze pokaże taką stronę z treścią, która zdaniem wyszukiwarki najlepiej będzie odpowiadać na zapytanie użytkownika nawet jeśli nie będzie to macierzyste źródło treści.

Podsumowanie

Jakby nie patrzeć działania związane ze zwalczaniem piractwa to dobra rzecz. Google często był oskarżany o bardzo łagodne traktowanie pirackich stron w swoich wynikach stając się poniekąd pośrednikiem w cały procederze. Działania podjęte przez Google w postaci między innymi aktualizacji Pirate 2.0 coraz bardziej ograniczają takie wyniki i pomagają w walce o ochronę praw autorskich. Zadanie jest jednak o tyle utrudnione, że w miejsce usuniętych witryn bardzo szybko pojawiają się nowe i tak w kółko, co zdaje się walką z wiatrakami (którą Google poniekąd samo na siebie sprowadziło poprzez Google Caffeine – szybciej pojawiające się wyniki pozwalają na dystrybucję aktualnych treści ‚od zaraz’).

Osobną sprawą jest to, że takie działania są ręcznym wpływaniem na wyniki wyszukiwania. Jest to jakby nie patrzeć częściowe ograniczanie wolności słowa oraz oznaka uległości wobec większych organizacji. Problem ten się nasila i nasilać będzie dopóty dopóki wyszukiwarka Google będzie nabierała na popularności (tak Google jest w skali globalnej monopolistą, jednak w rankingu popularności wyszukiwarek internetowych na niektórych rynkach ma konkurentów, na przykład Baidu, Bing, Yandex, Seznam).

Do rozważenia albo jako aspekt do przemyślenia pozostawiam wątek, jak ostre i restrykcyjne powinno być respektowanie i przestrzeganie praw autorskich. Mam na myśli prawo cytatu. W wielu mediach zwłaszcza na Youtube (będące własnością Google) można zaobserwować, że wiele filmów jest demonetyzowanych lub usuwanych ze względu na rozpowszechnienie fragmentu czyjejś twórczości. Jasnym jest to, że dodawanie utworu muzycznego, który stanowi 95% albo nawet całość filmu jest złe. Jednak w momencie, gdy ktoś chce się odnieść do czyjejś wypowiedzi i skomentować ją w 30 minutowym filmie, to czy odtworzenie 2-3 minutowego fragmentu z programu informacyjnego jest łamaniem praw autorskich i trzeba z tym walczyć? W tej kwestii przed Google jeszcze daleka droga by działało to idealnie.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. 8art33z pisze:

    Walczą z filmami ? BTW. Kiedy wpis o wyższości SEO nad Pozycjonowaniem, lub na odwrót 🙂 ?

  2. Seoit pisze:

    Różnice między SEO a Pozycjonowaniem to temat rzeka, który może wywołać wojnę ideologiczną. Wszystko w swoim czasie. Na dzień dzisiejszy zamiast zgłębiać się w nomenklaturę przedstawiam jak wykryć czy mogło mieć miejsce wdrożenie nowego algorytmu lub zmiany w jego działaniu przy użyciu dedykowanych narzędzi: http://seoit.pl/seo/monitoring-zmian-w-google-narzedzia-do-wykrycia-aktualizacji-algorytmow-wyszukiwarki/.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *