Aktualizacja Algorytmu Google Owl – narzędzie do walki z Fake Newsami

Firma Google czyli moloch z Mountain View nad swoją wyszukiwarką pracuje od lat. Jak każda firma Google chce być całkowicie niezależny od innych podmiotów i nie chce, aby ktokolwiek nią manipulował. Ponieważ wyniki w wyszukiwarce Google nie są jego autorstwa, treść którą one eksponują jest tworzona przez innych poniekąd niezależnych użytkowników. Część użytkowników chce manipulować nie tyle samymi wynikami czy też ich kolejnością, ale głównie treścią prezentowanych ‚wiadomości’.

O ile w kwestii kolejności prezentowanych wyników Google ma bardzo wiele do powiedzenia i sam nią manipuluje poprzez modyfikacje swoich algorytmów to w kontekście tego co jest prezentowane na poszczególnych stronach wielkiego wpływu nie ma.

Chcąc prezentować adekwatną, przydatną i użyteczną treść swoim użytkownikom Google musi wykluczać lub deprecjonować mało wiarygodne źródła, przedstawiające informacje które nie leżą w interesie największej wyszukiwarki.

Pomijając chwilowo stosowność takich działań, pojawia się pytanie jak to zrobić. W każdej godzinie, minucie, sekundzie, pojawiają się nowe wpisy blogowe, nowe wiadomości serwowane przez różne media i informacje odnośnie aktualnych wydarzeń (warto dodać, że możliwość bardzo szybkiej indeksacji stron w wyszukiwarce jest efektem wdrożenia wiele lat wcześniej algorytmu Google Caffeine).

Które z nich są prawdziwe, które fałszywe, a jakie z nich są po prostu wykreowane dla stworzenia sensacji, wygenerowania kliknięć czy też zamanipulowania opinią publiczną?

Odpowiedź na takie pytanie i sporządzenie werdyktu na obecny stan technologii jest niemożliwa dla maszyn bez pomocy człowieka, zwłaszcza dla świeżych treści (bo skąd maszyna ma mieć wzorzec co jest faktem, gdy dostanie dwie sprzeczne opinie, albo gdy nie wskazano jej, że coś jest niewłaściwe).

Przegląd problemów związanych z niepoprawnymi sugestiami Google w wynikach wyszukiwania można znaleźć w szanowanym branżowym portalu Search Engine Land pod adresem: https://searchengineland.com/google-search-quality-crisis-272174. Można w nim znaleźć co kiedyś Google odpowiadało na pytanie czy kobiety są złe, jak prezentować wyniki wyborów bez wyników i chyba największa afera czyli promocja wpisu opisującego nieistniejący Holocaust (a właściwie jego brak i argumentację dlaczego nie istniał).

Dlatego 25 kwietnia 2017 weszła w życie aktualizacja Google Owl, która we współpracy z użytkownikami rozpoczęła polowanie na ‚niepoprawne’ treści.

Google Owl rozszerzył wytyczne dotyczące jakości wyszukiwania

W momencie ogłoszenia aktualizacji Google Owl około 0,25% zapytań w opinii Google prezentowało wulgarne lub mylące treści (mimo, że statystyka wydaje się zniżona, dobrze o Google świadczy, że się do tego przyznają). W celu walki z tymi zapytaniami rozszerzone zostały wytyczne Google dotyczące jakości wyszukiwania, które później były kilkukrotnie aktualizowane. Ponad 150 stronicowy dokument (searchqualityevaluatorguidelines.pdf) zawiera instrukcje dla ewaluatorów, czyli ludzi oceniających jakość wyników wyszukiwania w dużej mierze w oparciu o ten dokument. Na bazie zebranych przez nich danych projektowane a następnie wdrażane są globalne zmiany w algorytmach by wyszukiwarka była jeszcze bardziej przyjazna. Biorąc pod uwagę, późniejsze rotacje wyników podczas update’ów opartych o strony YMYL (Your Money Your Life) i skalę na jaką wpływały (na przykład Medical Update), odsetek zapytań prezentujących treści wprowadzające w błąd sugerowany przez Google – 0,25% zdaje się być zaniżony.

Zgłaszanie niepoprawnej podpowiedzi w Google

Wpisując dowolną frazę w wyszukiwarkę Google (a także w pasek przeglądarki jeśli jako główna przegląda ustawione jest Google) w trakcie pisania dostajemy podpowiedzi (autouzupełnianie), jakich fraz możemy poszukiwać (na bazie analiz powiązań fraz i innych zapytań wysyłanych do Google).

Przykład podpowiedzi sugerowanych przez Google na podstawie frazy ssanie
Przykład podpowiedzi sugerowanych przez Google na podstawie frazy ssanie

Dzięki Google Owl Update można zgłosić każdą z oferowanych przez Google podpowiedzi jako niepoprawną. Obecnie można Googlowi zasugerować dlaczego dana podpowiedź nie nadaje się do wyświetlania i można wybierać pomiędzy:

  • Nawołują do nienawiści
  • Mają charakter jednoznacznie seksualny
  • Przemoc
  • Działania niebezpieczne i szkodliwe
  • Inne
Okno zgłaszania niepoprawnych podpowiedzi autouzupełniania w Google
Okno zgłaszania niepoprawnych podpowiedzi autouzupełniania w Google

Można się zastanawiać, czy to na pewno dobrze, że część wyników nawet jeśli są nieodpowiednie lub niepoprawne może mieć ograniczane zasięgi nawet jeśli przedstawiają nieprawdziwe informacje. Z jednej strony chcielibyśmy mieć wolny Internet (lub przynajmniej jego namiastkę) a takie ograniczanie wyświetlania podpowiedzi utrudnia możliwość dotarcia do niektórych treści (i poznania co interesuje innych). Z drugiej to chcielibyśmy Internet pozbawiony śmieci i spamu oraz przynajmniej częściowo odfiltrowany od obscenicznych treści, na które przypadkiem mogłyby trafić osoby nieletnie.

W opozycji do stanowiska Google względem filtracji treści jest wyszukiwarka DuckDuckGo, która reklamuje się tym, że nie śledzi użytkowników i nie zbiera żadnych danych. Idea piękna, można jej przyklasnąć, jest tylko jedno ale … można ją zalać lub zaśmiecić treściami, które nie zawsze chce się zobaczyć. Poniżej przedstawiam przykład:

Przykład podpowiedzi DuckDuckGo dla frazy ssanie
Przykład podpowiedzi DuckDuckGo dla frazy ssanie

Cóż, każdy medal ma dwie strony. Obecnie jest to wybór między wolnym Internetem a potencjalnym ‚śmietnikiem’.

Prześlij opinię o odpowiedzi w wyszukiwarce – zasługa Google Owl

Treść na stronach internetowych tworzy się po to, aby zachęcić użytkowników by weszli na stronę i uzyskali odpowiedź na postawione przez siebie pytanie / zapytanie. Zyskiwali i wciąż zyskują na tym twórcy i właściciele serwisów odpowiadających na istotne problemy użytkowników. Osoba wpisywała frazę do wyszukiwarki, dostawała wyniki, wybierała któryś z nich przechodząc na stronę i wzrastał ruch na danej stronie internetowej (lub kilku jeśli użytkownik wrócił do wyników i wybrał inny wynik). Jednak w pewnym momencie Google uznał, że chce się stać jedną wielką stroną internetową i zaczął prezentować odpowiedzi bezpośrednio w wyszukiwarce.

Przykład fragmentu z odpowiedzią w Google na zapytanie Jak długo gotować jajko na twardo?
Przykład odpowiedzi bezpośrednio w Google na zapytanie Jak długo gotować jajko na twardo?

Google treść, którą wyświetla jako odpowiedź na pytanie pobiera bezpośrednio ze stron, które zostały zaindeksowane. Ponieważ nie wybierają jej ludzie a algorytmy Google na bazie dopasowania z materiału zastanego, mogą wyświetlić treść która jest nieodpowiednia lub po prostu nie pasuje do kontekstu zapytania. Google mając świadomość, że nie jest nieomylny dał użytkownikom możliwość zasygnalizowania, że z sugerowaną odpowiedzią jest coś nie tak. Na dzień dzisiejszy zgłaszjąc niepoprawność fragmentów z odpowiedzią można wybierać z następujących opcji:

  • Nie podoba mi się to
  • Treści rasistowskie, obraźliwe lub nawołujące do nienawiści
  • Treści wulgarne lub jednoznacznie seksualne
  • Treści szkodliwe, niebezpieczne lub zawierające przemoc
  • Treści nieprawdziwe lub wprowadzające w błąd
  • albo wylać swoje żale do Wujka Google z wyjaśnieniem o co chodzi.
Okno zgłaszania niepoprawnej odpowiedzi w Google
Okno zgłaszania niepoprawnej odpowiedzi w Google

Podsumowanie

Faktem jest, że od jakiegoś czasu Google bardziej dba o to, żeby dopasowanie wyników wyszukiwania odpowiadało nie tylko semantycznie zapytaniu ale, żeby było przydatne dla użytkowników i przedstawiało prawdziwe informacje.

Pewne jest jedno, że obecnie pozyskanie pozycji i ruchu poprzez tworzenie kontrowersyjnego, nieprawdziwego, wprowadzającego w błąd lub nieodpowiednio twórczego contentu nie tylko po czasie może odbić się czkawką ale i na krótką metę ma małą szansę powodzenia. Zwłaszcza w kontekście tematyki klasyfikowanej jako YMYL (Your Money Your Life), która ma największy impakt w branży medycznej i finansowej.

Kwestią do zastanowienia jest czy kiedyś Google będzie w stanie weryfikować treści i je oceniać bez udziału opinii użytkowników (na przykład bazując na samych zachowaniach). Jeśli tak, to czy czas w jakim nastąpi weryfikacja będzie wystarczający by prezentować właściwą treść, wtedy gdy jest ona użyteczna i na czasie?

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *