Marketing wirusowy a SEO – przykłady zastosowania

Pewnie nie spędziłeś ostatnich 20 lat pod kamieniem i nie raz widziałeś jak Internet żył jakimś wydarzeniem. Wiele osób o jakimś wydarzeniu mówiło i przesyłało sobie linki do źródła lub przeróbek danego zdarzenia. Co więcej praktycznie każdy mainstreamowy portal pisał o tym artykuł a potem w telewizji losowy ekspert się wypowiadał w danym temacie. Tak, to były zdarzenia podchodzące pod marketing wirusowy, którego na pewno doświadczyłeś w mniejszej lub większej skali.

W tym wpisie postaram się przedstawić czym właściwie jest marketing wirusowy i jakie ma znaczenie dla pozycjonowania stron internetowych oraz SEO. Jednak na sam początek odpowiedzmy sobie na pytanie czym jest marketing wirusowy, czym jest marketing szeptany i czym się od siebie różnią, następnie przejdę bardziej do rzeczy.

Co znajdziesz w tym wpisie?

Marketing wirusowy – definicja

Czym jest marketing wirusowy? To działanie polegające na wytworzeniu takiej sytuacji, w której użytkownicy samodzielnie będą rozpowszechniać informację o tym zdarzeniu związanym bezpośrednio z marką, usługą lub produktem.

Fragment definicji z Wikipedii dla pojęcia marketing wirusowy
Fragment definicji marketingu wirusowego z Wikipedii

Brzmi trywialnie? Tak w istocie jest, kwintesencją marketingu wirusowego jest znalezienie contentu, który się rozejdzie na odpowiednio szeroką skalę i poruszy serca, emocje potencjalnych nabywców a następnie ich portfele. Chociaż po drodze najpierw następuje inne zjawisko jakim jest zwiększenie świadomości marki, dzięki czemu chętniej się sięga po jej produkty czy usługi.

Często w tym celu udostępnia się „za darmo” użyteczne informacje (to też należałoby opatrzeć w cudzysłów) zawierające mniej lub bardziej wyrafinowany przekaz reklamowy.

W tym celu różne sieci sklepowe oraz producenci wszelakich produktów spożywczych wydają kolejne książki kucharskie z przepisami. Oczywiście w ramach tych przepisów rekomendowane są określone produkty producenta, lub stricte marki produktów stanowiących składniki kulinarne, które można nabyć akurat w określonej sieci sklepów.

Natomiast bardzo często marketing wirusowy jest mylony z marketingiem szeptanym, dlatego najpierw przyjrzyjmy się czym jest ten drugi.

Marketing szeptany – definicja

Działania marketingowe polegające na bezpośrednim dotarciu do użytkownika za pomocą przekazu, który imituje przekaz ustny to marketing wirusowy. Grunt by taki przekaz wyglądał na spontaniczny, bezpośredni, trochę fatyczny (podtrzymujący rozmowę) w ramach prowadzonych konwersacji.

Fragment definicji z Wikipedii dla pojęcia marketing szeptany
Fragment definicji marketingu szeptanego z Wikipedii

Bardzo często jest łączony z koncepcją Buzz Marketingu polegającą w uproszczeniu na wywołaniu dyskusji wśród użytkowników na temat danego produktu lub akcji marketingowej w celu dalszego jej rozpowszechniania i tworzenia przyjaznych skojarzeń z marką.

Trochę mniej marketingowo a bardziej w kierunku SEO pod pojęciem marketingu szeptanego rozumie się zlecenie pozyskania linków głębokich dla swojego serwisu internetowego z przeróżnych forów internetowych. Polega to na podejmowaniu dyskusji w otwartych już wątkach na forach i linkowaniu danej witryny lub czasem na tworzeniu nowych wątków w celu wygenerowania tego typu odnośników.

Z pewnością zauważyłeś, że marketing wirusowy i szeptany są częściowo ze sobą powiązane, ale czym tak właściwie się różnią?

Marketing szeptany a wirusowy – różnice

Jak to w marketingu oraz w SEO samym sobie, różnica między marketingiem szeptanym a wirusowym jest nieostra. Pozwolę sobie na subiektywną opiniotwórczość, że marketing wirusowy jest nadzbiorem marketingu szeptanego.

Oznacza to, że marketing wirusowy bazuje na marketingu szeptanym. Natomiast stosowanie marketingu szeptanego nie oznacza, że działa się w charakterze marketingu wirusowego.

Różnica moim zdaniem polega na tym, że marketing wirusowy jest stricte spontaniczny i trudny do opanowania w stylu powiedzenia „uderz w stół a nożyce się odezwą”, natomiast marketing szeptany to stricte symulowane działanie generowane sztucznie.

Niemniej może się tak zdarzyć, że zaczynając działania związane z marketingiem szeptanym dane działanie osiąga taką skalę i rozgłos, że można je podciągnąć pod marketing wirusowy.

Resumując powiem kontrowersyjną rzecz, że marketing szeptany jest często elementem marketingu wirusowego i czasami trzeba rozgłos sztucznie napompować, zanim naturalnie i spontanicznie będzie rozpowszechniany.

Marketing wirusowy przykłady

Wiedząc już czym jest zarówno marketing wirusowy i szeptany oraz czym się różnią, można przejść do analizy poszczególnych przypadków, które głośnym echem się rozeszły zarówno marketingowo oraz w Sieci. Poniżej prezentuję kilka przykładów zastosowania marketingu wirusowego, bo przykład trzeba brać od najlepszych, którym się udało.

Wyzwanie smaku, marketing wirusowy Pepsi

Ostatnio każdy sezon letni to „Wyzwanie Smaku” w wykonaniu Pepsi. Na czym polega wyzwanie smaku Pepsi? To wydarzenie ma bardzo proste zasady. Każda osoba podejmująca się wyzwania ma do oceny dwie szklanki napoju. W jednej jest Coca-Cola (lub podobny napój), w drugiej zaś Pepsi. Osoba biorąca udział nie wie, w którym kubku jest który napój i ma ocenić w którym jaka marka się ukrywa.

Zestawienie wyszukiwań fraz pokrewnych do 'wyzwanie smaku Pepsi' z Senuto
Zestawienie wyszukiwań fraz związanych z wyzwaniem smaku Pepsi z Senuto

Proste zasady i prosty przekaz a kto dzisiaj nie zna pojęcia „Wyzwanie Smaku” – to przykład działań marketingu wirusowego, który społeczność bardzo dobrze przyjęła.

Marketing wirusowy dwukolorowej sukienki

Jakiego koloru jest ta sukienka? Z pewnością usłyszałeś to pytanie, może nie ostatnio ale w 2015 roku, gdy był pojawił się szał na charakterystyczne zdjęcie sukienki, której kolor trudno jednoznacznie określić. Wszystko to za sprawą Caitlin McNeil, która na serwisie Tumblr opublikowała to „kontrowersyjne” zdjęcie.

Zestawienie wyszukiwań fraz pokrewnych do 'Jaki kolor ma sukienka' z Senuto
Zestawienie wyszukiwań zapytań związanych z frazą Jaki kolor ma sukienka z Senuto

To proste pytanie wywołało lawinę dyskusji w Internecie, do której dołączyły nie tylko gwiazdy show biznesu ale także z czasem świat naukowy, chcąc rozwiązać zagadkę koloru sfotografowanej sukienki. Tak czy siak jest to bardzo dobry przykład działania marketingu wirusowego oraz poniekąd psychologii koloru i wpływu oświetlenia na ocenę barw i sytuacji.

Cyberpunk beep – Marketing wirusowy windujący cenę CD Projekt

Cyberpunk 77 to gra, która jest od bardzo dawna wyczekiwana. Co więcej do dnia napisania tego artykułu nie została jeszcze ukończona. Wspominam o niej, ponieważ ponad dwa lata temu (w 2018 roku) na oficjalnym profilu na Twitterze tejże gry ujawnił się wpis o bardzo lakonicznej treści: *beep*.

Było to o tyle nieoczekiwane i znaczące, gdyż od dawna nic na tym profilu się nie pojawiało! Co więcej bardzo dużo osób uznało, że ukończenie gry jest coraz bliżej i mocno o tym dyskutowało, gdyż w końcu jej bardzo oczekują. To było bardzo dobrze zaplanowane działanie marketingowe o charakterze wirusowym!

Zestawienie wyszukiwalności frazy 'cyberpunk beep' z Senuto
Wyszukiwalność frazy cyberpunk beep z Senuto

Co więcej ten Tweet pomijając aspekty viralowe (wirusowe) wpłynął na wartość spółki, o czym można przeczytać między innymi na tok.fm: http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103454,22886966,tweet-za-pol-miliarda-gielda-w-szale-polska-gra-wydarzeniem.html.

Marketing wirusowy Simona Weckerta

Całkiem niedawno pewien niemiecki artysta, dokonał prowokacji i pokazał jak zhackować Google Maps z użyciem smartphonów i wózka. O czym pisałem na blogu w osobnym wpisie. Pytanie dlaczego o tym napisałem JA oraz inne osoby? Przede wszystkim dlatego, że ten news rozszedł się jak świeże bułeczki, został bardzo dobrze podchwycony też przez media.

Tak działa marketing wirusowy w ramach akcji marketingowych (pytaniem dodatkowym jest czy Simon Weckert to planował oraz czy samo zastanowienie się nad działaniem Google Maps było głównym przekazem artysty, czy może bardziej zależało mu na efektach jakie przyniesie marketing wirusowy tego zjawiska – osobiście uważam, że rozejście się tak szeroko jego eksperymentu to zaplanowany, ale przypadek jak chodzi o skalę działania). Obecnie jest chyba za wcześnie określać dlaczego się rozniósł i zostawiam to też specjalistom, natomiast już dziś można analizować efekty tego działania.

Jak Simon Weckert wirusowo poprawił swoją domenę?

Simon Weckert przed swoim najsłynniejszym happeningiem był co najmniej przeciętnym artystom. Tak można przynajmniej powiedzieć na podstawie profilu linkowego jego domeny jaki prezentował Ahrefs, jeszcze w styczniu. Natomiast obecnie jego macierzysta domena jest co najmniej bardzo atrakcyjna:

Parametry domeny simonweckert.com z Ahrefs
Parametry domeny simonweckert.com na bazie Ahrefs.com

Na skutek działania marketingu wirusowego i tego, że „wszyscy” mówili o Simonie Weckercie jego strona była astronomicznie szybko linkowana. Mało mówić, że przed lutym miał on według Ahrefs 13 domen odsyłających a w momencie pomiaru prawie 1500 a za jakiś czas pewnie jeszcze więcej!

Wykres przyrostu domen linkujących do domeny simonweckert.com z Ahrefs
Wykres przyrostu domen odsyłających do simonweckert.com według Ahrefs.com
Zestawienie tabelaryczne ilości linkujących domen do simonweckert.com z Ahrefs
Zestawienie ilościowe odsyłających domen do simonweckert.com według Ahrefs.com z dnia 10.02.2020 roku.

Trzeba przyznać, że ten przyrost jest fenomenalny i niesamowicie powinien wzmocnić domenę artysty, przez co ona staje się atrakcyjna, a sam właściciel może liczyć na dużo większy splendor w przyszłości!

Co więcej warto zwrócić uwagę, że sukces artysty miał i ma charakter ogólnoświatowy o czym świadczy dystrybucja pochodzenia domen przychodzących:

Pochodzenie linków do domeny simonweckert.com z Ahrefs
Rozkład przychodzących domen do domeny simonweckert.com według Ahrefs.com

Będąc w pełni poprawnym z zasadami SEO warto zauważyć, że anchory linków prowadzących do analizowanej domeny, są co najmniej zdrowe i przede wszystkim naturalne!

Rozkład anchorów domeny simonweckert.com z Ahrefs
Rozkład anchorów linków przychodzących do domeny simonweckert.com według Ahrefs.com

Jednak z punktu widzenia SEO zapytam, co z tego wynika?

Przypuszczam, że sam Simon Weckert nie spodziewał się jak jego performance rozejdzie się po świecie. Ani tym bardziej jak wiele mediów podchwyci to co zrobił. Jednak to co udowodnił w swoim doświadczeniu pokazując, jak łatwo można oszukać narzędzie, któremu na co dzień ufamy spowodowało, że jak część mediów zaczęła o tym pisać i było to popularne to inne media też to robiły (z resztą sam to zrobiłem na blogu :)).

Dlaczego tak się stało? Ponieważ Content is King i to nie ulega wątpliwości. Dodatkowo, ze względu na to, że Google swego czasu przerzucił wagę w ocenie stron z linków na content, sprawiło że zamiast wojny spamerów na linki mamy od dłuższego czasu wojnę spamerów na content. Zwłaszcza wśród serwisów informacyjnych, głównie tych większych. Oznacza to, że jeśli medium X o czymś napisało to musi o tym napisać medium Y.

Pomijając aspekty związane z niepodlinkowanymi wzmiankami, wiele z tego typu serwisów (ja też się do tego dołączyłem), w obawie i to słusznej o oskarżenie o plagiat czy kradzież treści, linkują źródło macierzyste, czyli w tym przypadku stronę Simona Weckerta.

Pomińmy na ten czas aspekt, że linkowanie na własnej stronie źródeł oryginalnych i merytorycznie istotnych też ma wpływ na pozycjonowanie.

W efekcie całego procederu domena simonweckert.com przyjęła w trochę ponad tydzień prawie 1500 domen, z czego większość linków to linki dofollow. Oznacza to, że pozostałe wpisy z tej domeny zyskują na swojej mocy i jakikolwiek content się na niej w przyszłości pojawi, będzie rankował lepiej.

Reasumując czy mu się to opłacało pod kątem pozycjonowania nieważne czy zamierzenie, czy nie? Definitywnie tak! Domena została zdrowo napompowana i co ważniejsze pozyskane linki są „naturalne” co jest mokrym snem każdego pozycjonera! Zwłaszcza, że rozkład anchorów jest bardzo naturalny i normalny. Głównie linkowana jest domena na imię i nazwisko autora (czyli na brand) oraz na podstronę opisującą jego performance. Do tego są one uzupełnione o bardzo szeroki long tail w różnych językach!

Mikro przykład marketingu wirusowego i szeptanego

Jak samemu próbować wykorzystywać potencjał marketingu wirusowego i szeptanego? Przecież najprawdopodobniej nie jesteś takim molochem jak Pepsi czy CD Projekt (ale jeśli działasz w imieniu na tyle dużych brandów to będzie mi miło jak dasz o tym znać w komentarzu ;)).

Pokażę Ci jak można próbować to zrobić w mikroskali na bazie własnego przykładu na LinkedIn. Całość się działała na profilu z niecałymi 80 kontaktami w sieci (tak, niewiele). Osoba napisała na blogu firmowym dość spory artykuł o Heurystykach Nielsena i ich zastosowaniu w SEO (tak, bardzo specjalistyczny i przydługawy content do znalezienia pod adresem: https://www.widzialni.pl/blog/10-heurystyk-jakoba-nielsena/).

Z racji długości wpisu i jego wagi został on przez autora opisany i opublikowany w osobnym poście na LinkedIn wraz z podziękowaniami do osób, które były cytowane w tym artykule.

Zdjęcie posta z LinkedIn dotyczącego promocji wpisu blogowego wraz z podziękowaniami
Screen z LinkedIn posta informującego na temat artykułu o Heurystykach Nielsena z podziękowaniami

Po dość krótkim czasie okazało się, że publikację na samym LinkedIn zobaczyło ponad 1200 osób, co przy zasięgu konta publikującego posta (80 kontaktów) jest dobrym wynikiem.

Zdjęcie posta, który wygenerował więcej wyświetleń niż sugerowała by to sieć.
Zdjęcie posta, który wygenerował dużo więcej wyświetleń na LinkedIn niż sugerowała to wielkość sieci.

Z czego mógł wynikać ten stan? Z prostej przyczyny cytowania bardziej znanych osób z branży. Między innymi na skutek ich zacytowania i wskazania w cytowanym poście w sposób naturalny zareagowały i odpowiedziały w komentarzach na wstawiony post, który można znaleźć pod adresem: https://www.linkedin.com/posts/krystian-grabianowski_10-heurystyk-jakoba-nielsena-czyli-co-wsp%C3%B3lnego-activity-6623343457400311808-OouY.

Screen z komentarzami na LinkedIn pod wpisem, gdzie oznaczono cytowane osoby
Prezentacja komentarzy osób wspomnianych we wpisie na LinkedIn.

Teraz myślę, że wiesz więcej jak w mikroskali można działać w zakresie marketingu wirusowego i szeptanego!

Inne wirusowe hasła reklamowe

Oczywiście marketing wirusowy to nie tylko internet, nie tylko zdjęcia czy stricte filmy, ale także mają wpływ na sferę językową i przechodzą do mainstreamu. Niektóre z haseł reklamowych w ramach prowadzonych akcji są tak często wykorzystywane, że przechodzą do języka potocznego. W Polsce było kilka wiele przypadków, a niektóre Ci przypomnę:

  • „A świstak siedzi i zawija je w te sreberka”,
  • „Zjedz Snickersa, bo zaczynasz strasznie gwiazdorzyć”,
  • „Prawie robi wielką różnicę”,
  • „No to Frugo”,
  • „Brawo ja!”,
  • „Takie rzeczy, to tylko w Erze!”,
  • „Ograniczenia i limity nie interesują mnie!”,
  • „Goździkowa przypomina ..”,
  • „Włączamy niskie ceny!”.

Po tej retrospekcji, myślę że się zgodzisz, iż tego typu działania mają potencjał nie tylko marketingowy.

Podsumowanie wpływu marketingu wirusowego na SEO

Nie ulega wątpliwości, że działania marketingu wirusowego mogą mieć wpływ na pozycjonowanie stron internetowych. Co więcej połączenie tych działań z marketingiem szeptanym może przynieść korzystne efekty ekonomiczne a nie tylko pod kątem widoczności witryny. Co więcej w ramach marketingu wirusowego można wykorzystać prawie wszystko, a dodatkowo warto obserwować trendy w wyszukiwaniach jak na przykład marketing wirusowy koronawirusa, który wzmocnił między innymi sprzedaż masek ochronnych.

Zobacz też informację, że Ford chce wypuścić kurtkę emoji dla rowerzystów jako uzupełnienie tego jak marki próbują zdobyć rozgłos puszczając informacje w Świat.

Prawdą jest, że zaszczepienie dobrego contentu, który viralowo / wirusowo rozniesie się po sieci nie jest łatwe. Jednak tworzenie treści, która może się roznosić jest jak najbardziej dobre pod kątem SEO. Nie tylko jak chodzi o chwytanie słów kluczowych, ale po jakimś czasie może ona zostać podlinkowana jako źródło, co tworzy Święty Gral pozycjonerów czyli link naturalny (śmiech).

W praktyce to różnie bywa, ale niemniej warto próbować! A Ty drogi czytelniku jak zarażasz swoją treścią własnych czytelników? Jeśli masz w tym temacie przemyślenia, proszę podziel się nimi w komentarzu!

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *